Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 440 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

...na nowy blog

'Posiaduszki u alElli'

powstały z połączenia
'Afryki mojej... tak było i tak jest' oraz

'Opowiastek przy kominku'.





... DBJM czyli "przeprawa" numer dwa

poniedziałek, 07 lipca 2008 15:22
Skocz do komentarzy

Album zdjęć "Majowa Tunezja'2008" -  w ramce po lewej. 

 

DBJM. Kto wie, co to jest?

Ja wiem. To symbol pokoju 2 - osobowego z bezpośrednim widokiem na morze. Jaki to jest widok NIE...bezpośredni, to nie wiem. Może taki, jak w dowcipie z babcią, która zatelefonowała na policję, bo z okna ma widok  na gorszące ją sceny erotyczne rozgrywające się przy odsłoniętych oknach w pobliskim budynku. Przyjechała policja, mundurowy do babcinego okna podchodzi i nic gorszącego nie widzi. Ba, nawet pobliskiego budynku nie dostrzega.

- Źle pan patrzy, panie władzo, trzeba otworzyć okno, wejść na stołek, mocno wychylić się i spoglądać przez lornetkę na prawo, a nie na wprost. Dla pana bezpieczeństwa, niech ten drugi, co w samochodzie został, przyjdzie i pana przytrzymuje.

Może też tak z tym widokiem na morze nie...bezpośrednim. My, czyli siostra i ja mamy DBJM – znaczy bezpośredni, więc się nie zastanawiamy. Za bardzo nam  zresztą na tym DBJM nie  zależało przy wykupie wczasów, wszak taki pokój aż o czterysta  złotówek droższy. W innych – tańszych pokojach nie było jednak miejsc. Szybko zapominamy z siostrą o pieniądzach i jak dzieciaki cieszymy się z tego widoku morskiego, snując plany na romantyczne - balkonowe kawy o wschodzie słońca wyłaniającego się z morza. Widok dotychczas nieznany, bo w Polsce słońce idzie spać do Bałtyku, wstaje zaś nad lądem, dokładnie zresztą tu, gdzie mieszkam. Zapewniam! Widzę to codziennie z okien sypialni w momencie, gdy na drugi bok się przewracam o poranku. Cóż jednak po tym, że biuro podróży tak skrupulatnie oznakowuje pokoje „ogrodowe”, „morskie”, „uliczne”, a także większe i mniejsze i cenę za nie różnicuje, skoro  w hotelu to ignorują. Tak więc jesteśmy już w hotelu, klucz w dłoni, winda i „heja” do pokoju. Otwieramy balkon...

- a gdzie morze?

Rozglądam się na trzy strony świata, jak babcia z kawału na stołek już chcę wyłazić i wychylić się, ale przypominam sobie na szczęście /na szczęście, bo stołka nie było, a wchodzenie na miękki fotel – to jest wbrew zasadom BHP z pewnością/, że w hotelu tym są też pokoje  DBJG - widok od strony ogrodu – właśnie te o 400 PLN tańsze. Znam ten widok ze zdjęć. Nie ma co wypatrywać tu morza nawet z lornetką. Wracamy do recepcji. Zbiera się w recepcji cztero, czy nawet pięcioosobowa komisja. W komputerze szukają, na zaplecze recepcji do biura wychodzą na zmianę, telefonują, znowu do komputera zaglądają...

Odwracam do siebie wykaz rozmieszczenia osób w pokojach i widzę, że faktycznie jesteśmy przydzielone do DBJG. Ale co tam, opaski ALL mamy już na nadgarstkach, nakarmione usadawiamy się więc na kanapach w lobby barze, zamawiamy gin z tonikiem i popijamy. Wiemy, że Arabowie nie spieszą się nigdy. My też mamy czas, jeszcze więcej od nich, bo na urlopie jesteśmy... W Afryce trzeba być leniwym, krew musi płynąć wolniej. To pierwsza zasada pobytu na afrykańskiej ziemi i stosujemy się do niej.

       Niektórzy zdążyli  już z plaży wrócić i się opalić, inni... nie opalić... pod opaskami (a mówiłam, żeby przy zakładaniu palce albo zegarki podkładać, by opaska była luźno),  my zaś jeszcze "ALL - ujemy" i "DBJM - ujemy"  przy recepcji:-D 

 

 

  
Serdecznie pozdrawiam Właścicielki rąk i fotografa.
     Miło Was wspominam.

      

       Ostatecznie mogłyśmy rozgościć się w tym DBJG i przenieść się następnego dnia, po spotkaniu z rezydentką. Ale... Co to... to nie! Dla zasady przede wszystkim i z lenistwa  po drugie.  Szkoda energii na rozpakowywanie walizek  na jedną noc, a potem przeprowadzkę. Poza tym z doświadczenia wiem, że turysta zakwaterowany jest turystą "z głowy", zaś "warujący" przy recepcji jest turystą "na głowie". Jutro można usłyszeć bukra, a pojutrze znowu bukra.

Bukra (jutro) - ulubione przez Arabów słówko -  najczęściej oznacza u nich "nie da rady".  

       Wycieczki zaplanowane, tak wiele do posmakowania, obejrzenia, przeżycia,  kilometry pętli do zatoczenia, targ w  Nabul  jutro tylko do południa, czego na życzenie nikt nam nie powtórzy w innym dniu. Po południu, jako że piątek, zaczną świętować.

Żadne tam  bukra  więc, czy  in sza Allah...    i już, o!

Pieniędzy też drugi raz za to samo nie damy. W Polsce  przecież zapłacone za konkretny rodzaj pokoju !!! A bez problemu można było tutaj - na miejscu. Ta sama cena za widok na morze.

Wyciągam czekolady.

-  Dla ciebie szokolade, żeby ci słodko było. Zwracam się do  pana z wykazem zakwaterowania gości.

Dla jedna madame jedna szokolade, a dla druga madame druga. Podaję tabliczki także dziewczynom, które z naszego powodu biegają: biuro – komputer – telefon - my – biuro – komputer – telefon - my. Natychmiast dziewuchy zmieniają front bezskutecznego działania (pewnie dzięki czekoladowemu magnezowi) i przynoszą z zaplecza nasz voucher. Proszą o przetłumaczenie zdania napisanego na nim w języku polskim: pokój dwuosobowy z bezpośrednim widokiem na morze. Tłumaczę na francuski.

Tak sobie też w tym czasie myślę - pomyłki się zdarzają, tym bardziej w tak „skomplikowanych” kodach, jak „S-32” na lotnisku, czy „DBJM” w hotelu, ale dlaczego informację na dokumencie, który dla hotelu w obcym kraju  jest przeznaczony, napisano tylko po polsku?  Czy biura podróży uważają, że język polski jest powszechnie znany w Afryce? Można też przecież  było na voucherze  podać ten komputerowy symbol pokoju, znany  recepcjonistom. I roboty mniej dla pani wystawiającej voucher i hotel ma jasność i turysta dnia nie przebimba na kanapie w recepcji.

      Pod wieczór (bo jeszcze dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugo trwało przygotowywanie "morskiej" strony budynku na przyjęcie nieoczekiwanych gości - hi..hi..hi.. aż 2 sztuki na całe skrzydło hotelu)  jesteśmy na balkonie naszego DBJM, z którego widok prezentowałam na zdjęciach w poście „barwy morza w zatoce Al Hammamet”. Jest przecudnie! Bez stołka... lornetki... wychylania..., a morze widać i słychać nawet z łóżka. Z radości tańczymy, śpiewamy, skaczemy w niedźwiedzim uścisku.

      

Na drugi dzień otrzymuję laurkę z  różą słodkości od GraMysi - wzruszam się do łez.

 

Na toaletce pojawia się przeprosinowy koszyk owoców od dyrekcji hotelu (wiem, że za sprawą rezydentki) - wybuchamy śmiechem, bo czeka nas bitwa;-) o banana - jednego na dwie.  Owoców pod dostatkiem mamy w ALL, ale gest doceniamy.

 

Dzień po stokroć niezwykły. Świętujemy.

 

 

 



Skomentuj, zapytaj, uzupełnij

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

Wizytówka


grycela

Klik dobry. Mam nadzieję, że czas spędzony tutaj nie będzie daremnie stracony.

O moim bloogu

Podróż-pierwszy krok do fascynacji. ===Retrospektywne spojrzenie na Egipt=== ===Tunezja-wyruszajmy moja Siostro===

'Teleportacja' na moje strony:

POSIADUSZKI
u ALELLI - w drodze, oazie i przy kominku


Moje opowiastki
w cieple kominka

Podaruj 1 % podatku

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 456405
Publikacje
  • liczba: 162
  • komentarze: 3465
Galerie
  • liczba zdjęć: 113
  • komentarze: 210
Bloog istnieje od: 3485 dni



od 29.XI.2009

L i n k i

Filmiki

Lista tematów - EGIPT

Lista tematów - TUNEZJA

Lista tematów - WSPÓLNE

'Nie da się zdefiniować tego, co nas porusza, co odczuwamy jako piękno i czy to jest szczęście. Każdy człowiek odbiera je inaczej. To, co nas porusza do głębi, jest wprawdzie osobiste, ale nie zawsze prywatne. Prawdziwa radość jest wtedy, gdy nie ukrywamy radości i szczęścia, lecz pokazujemy je światu i dzielimy się tym z innymi'. Thomas Romanus.

'I nie potrafię naprawdę powiedzieć, co w tej całej podróży było prawdą, a co fikcją, pozorem, bajką. Jak sen upłynęły te dni i szybko jak mgnienie przeminęły i już ich nie ma'




Cytaty w tekstach o Egipcie pochodzą z powieści 'Egipcjanin Sinuhe' Miki Waltariego

'Tęsknię do woni smażonych ryb. Tęsknię do smaku egipskiego wina, tęsknię do wody z Nilu z jej zapachem żyznego mułu. Tęsknię za poszumem papirusowej trzciny w wieczornym wietrze, za kielichem lotosu, rozwijającym się nad brzegiem rzeki, za..barwnymi kolumnami i posągami, za obrazkowym pismem w świątyni i za wonią świętego kadzidła. Tak głupie jest moje serce'


Pod słowami Egipcjanina Sinuhe podpisuje się Ela. TAK BYŁO...
I TAK JEST!

Głosuj na bloog






zobacz wyniki