Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 196 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

...na nowy blog

'Posiaduszki u alElli'

powstały z połączenia
'Afryki mojej... tak było i tak jest' oraz

'Opowiastek przy kominku'.





... Djerba i jej mieszkańcy

niedziela, 27 kwietnia 2008 0:00
Skocz do komentarzy

 

            Na Djerbę pojechaliśmy w sierpniu. Północna Tunezja jest piękna, ale południowa to już wyraźne przedmurze Afryki. Pierwszego dnia wyszliśmy na spacerek na plażę. Zaczepił nas młody chłopak, który chciał coś nam sprzedać. Od słowa do słowa, zapytał, czy nie interesuje nas objazd Djerby z nim. Pewnie!!!

O umówionej porze czekamy pod hotelem... mija 15 minut. Czekamy... czekamy jeszcze 10. Czekamy... CZEKAMY!!!! .... !!!!!!! To już przesada ... ponad pół godziny. Kraj arabski, dobra, ale 40 minut!?  W końcu coś jedzie. Jest! Przeprasza za spóźnienie, musiał z mamą do miasta na zakupy i zeszło... Wsiadamy do samochodu (ma chyba ze 25 lat), a w środku mama i mały braciszek. Mama - kobieta o pięknych oczach – uśmiecha się do mnie, robiąc miejsce. Jedziemy chwilę po asfalcie i skręcamy w boczną dróżkę w głąb wyspy. Wszędzie opuncje zamiast ogrodzeń. Nieduże domy, niektóre bardzo ładne, niektóre biedne. Przy domach kozy, czasem konie. Wszędzie palmy i drzewa oliwne. I piasek. Jak ci ludzie tutaj żyją? Tu nic nie ma!

Zatrzymujemy się koło białego niedużego meczetu. Nasz przewodnik, Munsif, opowiada o tym meczecie, że jest nieczynny. Na Djerbie nie ma wody zbyt wiele, a w tym miejscu wyschła studnia. Muzułmanin, zanim wejdzie do meczetu, musi wykonać przepisowe obmycie.  Nie ma wody, meczet nieczynny. Wchodzimy do środka, jest bardzo skromnie, nie ma złoceń, absolutnie żadnych ozdób. Munsif mówi, żebyśmy weszli na górę, na taras koło minaretu (wieżyczki). Schodki są, ale strome, małe i wąskie, nie ma poręczy, ja mam lęk wysokości, ale idę, trzymając się ściany, no bo jak tu nie iść... Na górze jest dziura – wyjście na taras, trzeba się mocno podciągnąć na rękach z ostatniego schodka. Nie daję rady. Munsif wszedł pierwszy i mi pomaga. Ważę ponad 60 kg i myślę, że biedny on, oj biedny. Jestem na górze! Dookoła mnie pejzaż Djerby. Boże, myślę, mogłabym tu zostać...

Wsiadamy do samochodu i jedziemy odstawić do domu mamę i braciszka z zakupami.

 

Jedziemy dalej w głąb wyspy. Munsif chce nam pokazać ruiny zamku prawdopodobnie sprzed 500 lat, choć twierdzi, że to bardzo stara budowla z XII lub XIII wieku. Turyści tu nie docierają, bo ruiny są na prywatnej ziemi i stanowią prywatną własność jednej z rodzin, mogą tu przyjeżdżać tylko znajomi. Chodzimy niepewnie po kamieniach, wszędzie gruz, ale widać kawałki ocalałych ścian z pięknymi zdobieniami i jeden zachowany strop – belkowany z ornamentami roślinnymi. Są też resztki stajni dla koni i pomieszczeń dla ludzi. Robimy sporo zdjęć, bo miejsce jest barwne, a niedługo zapewne wszystko zawali się zupełnie. O tym miejscu nie ma wzmianek w przewodnikach.

Przejeżdżamy piaszczystymi drogami obejrzeć studnię, z której kiedyś czerpano wodę, korzystając z wielbłądów. Woda jest z podziemnych źródeł, próbuję jej – dobra. Niedaleko jest malutka plantacja. Taka sama jak w Degache i Tauzar, tylko w innej skali. Ten sam układ roślinności: najpierw palmy, które dają cień mniejszym roślinom, a te z kolei osłaniają warzywa.

Wyjeżdżamy na asfaltową drogę i kierujemy się do Guellali, nasz przewodnik mówi, że tam są wszystkie pieniądze Djerby. Faktycznie, widać bogate domy, jest inaczej niż na północy wyspy. Munsif opowiada, że chłopak, aby się ożenić, musi mieć jakiś majątek  i środki na mahr. Na Djerbie raczej nie wszyscy mają możliwości zarobienia na to, więc wielu nie może się ożenić. Niektórzy marzą w związku z tym o Europejkach, egzotycznych, z innego świata i nie wymagających finansowo.

W Guellali idziemy zobaczyć, jak się wyrabia słynną ceramikę. Wchodzimy do warsztatu, gdzie uroczy staruszek ze zwinnością geparda wskakuje za koło garncarskie i w przeciągu paru chwil z bezładnej kupki gliny tworzy miskę. Potem oglądamy starą prasę do tłoczenia oliwy. Staruszek Ali „zaprzęga” nas do tłoczni, gdzie zazwyczaj pracował wielbłąd. Robimy pamiątkowe zdjęcia z Alim, dajemy „bakszysz” i idziemy do zaprzyjaźnionego sklepu na drobne zakupy. Nie możemy kupić niczego dużego, bo byłby kłopot z przewiezieniem. Podglądamy przy okazji jak barwi się ceramikę.

Dalej ruszamy już w drogę powrotną. Stajemy jeszcze na chwilę przy kopalni gliny. Na zewnątrz jest bardzo gorąco, ponad 30 stopni, z szybu kopalni czuje się lekki chłód. Schodzimy w dół w kompletnych ciemnościach po bardzo niepewnych wydrążonych w glinie stopniach, w końcu Munsif zapala po drodze świeczki. Mimo to oślepiona słońcem, myślę sobie, że jeśli uda mi się wyjść z tego bez złamań to chyba będzie cud. Schodzimy aż 15 metrów pod ziemię, na dole jest bardzo chłodno i przyjemnie. Siadamy na chwilę, żeby odpocząć i obejrzeć wnętrze. To grota, która powstała przez wydobywanie gliny do wyrobu ceramiki. Już coś widać, wzrok przyzwyczaja się do ciemności. Widać, że kiedyś obsunęła się ziemia na kawałku stropu, dlatego kopalnia nie jest już eksploatowana.

Wracamy już do hotelu, po drodze tylko Midoun i kawa. Chcemy arabskiej kawy – nie ma! Burczymy coś tam pod nosem, Munsif przeprasza, mówimy, że nie ma sprawy i pijemy, co podali. No i na tym koniec naszej objazdówki, bo Houmt Souk postanowiliśmy obejrzeć sami, ale nie koniec historii.

Zaglądamy do Munsifa na plaży umówić się na mój tatuaż henną ostatniego dnia, a on pamiętając Midoun, pyta czy chcemy kawę, prawdziwą oczywiście. Mówimy, że tak. Przynosi skądś zaraz i „ratuje honor” Djerby. Widać nie mógł tego znieść, że gdzieś nas zaprosił, a tam nie było tak jak chcieliśmy. Spotykamy się jeszcze parę razy, w końcu pyta nas, czy chcemy zobaczyć jego dom, bo on i mama zapraszają. Pewnie, że chcemy! Umawiamy się na wieczór, przyjeżdża po nas i jedziemy w głąb wyspy. W progu witają nas dwie siostry i znany już nam braciszek. Mama poszła na wesele gdzieś niedaleko. Rozmawiamy chwilę i wtedy właśnie przychodzi. Jest ubrana w odświętną czerwoną suknię. Przyglądam się z podziwem, a ona rozumie mój wzrok, bo za chwilę zdejmuje ją z siebie i zaczyna mnie przyodziewać w to cudo. Suknia jest z grubego materiału, a mama jeszcze specjalnie tak ją układa, żebym ładnie wyglądała. Ładnie w Tunezji oznacza... dość pulchnie. Jest powiedzenie, że panna młoda wtedy jest piękna, jeśli siadając na stole, pozbawi go nóg swoim ciężarem. Robimy zdjęcia na pamiątkę i oczywiście dostajemy kawę (prawdziwą). Honor po raz kolejny uratowany. Później wychodzimy na dach. Dach jest płaski, dostajemy parę poduszek i tak półleżąc gawędzimy o świecie. Nad nami nocne rozgwieżdżone niebo, wszędzie wierzchołki palm, na horyzoncie światła strefy hotelowej i w tym wszystkim gdzieś piejący kogut. Zastanawiamy się wspólnie, co mu się stało, że się wydziera o północy. Siedzimy jeszcze trochę, ale wszyscy robimy się już senni więc pora wracać. Wracamy na piechotę przez bezdroża, ścieżkami znanymi tylko mieszkańcom. Po drodze rozmawiamy o współczesnym świecie, najlepiej pamiętam jedno zdanie Munsifa: „Proszę, powiedzcie wszystkim w Polsce, żeby nie mówić o nas źle, my nie jesteśmy terrorystami, jesteśmy tacy jak Wy”.  

MagdaEmu

 



Skomentuj, zapytaj, uzupełnij

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

Wizytówka


grycela

Klik dobry. Mam nadzieję, że czas spędzony tutaj nie będzie daremnie stracony.

O moim bloogu

Podróż-pierwszy krok do fascynacji. ===Retrospektywne spojrzenie na Egipt=== ===Tunezja-wyruszajmy moja Siostro===

'Teleportacja' na moje strony:

POSIADUSZKI
u ALELLI - w drodze, oazie i przy kominku


Moje opowiastki
w cieple kominka

Podaruj 1 % podatku

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 463388
Publikacje
  • liczba: 162
  • komentarze: 3467
Galerie
  • liczba zdjęć: 113
  • komentarze: 210
Bloog istnieje od: 3577 dni



od 29.XI.2009

L i n k i

Filmiki

Lista tematów - EGIPT

Lista tematów - TUNEZJA

Lista tematów - WSPÓLNE

'Nie da się zdefiniować tego, co nas porusza, co odczuwamy jako piękno i czy to jest szczęście. Każdy człowiek odbiera je inaczej. To, co nas porusza do głębi, jest wprawdzie osobiste, ale nie zawsze prywatne. Prawdziwa radość jest wtedy, gdy nie ukrywamy radości i szczęścia, lecz pokazujemy je światu i dzielimy się tym z innymi'. Thomas Romanus.

'I nie potrafię naprawdę powiedzieć, co w tej całej podróży było prawdą, a co fikcją, pozorem, bajką. Jak sen upłynęły te dni i szybko jak mgnienie przeminęły i już ich nie ma'




Cytaty w tekstach o Egipcie pochodzą z powieści 'Egipcjanin Sinuhe' Miki Waltariego

'Tęsknię do woni smażonych ryb. Tęsknię do smaku egipskiego wina, tęsknię do wody z Nilu z jej zapachem żyznego mułu. Tęsknię za poszumem papirusowej trzciny w wieczornym wietrze, za kielichem lotosu, rozwijającym się nad brzegiem rzeki, za..barwnymi kolumnami i posągami, za obrazkowym pismem w świątyni i za wonią świętego kadzidła. Tak głupie jest moje serce'


Pod słowami Egipcjanina Sinuhe podpisuje się Ela. TAK BYŁO...
I TAK JEST!

Głosuj na bloog






zobacz wyniki